Do cholery co to znów jest!! Co kryje się pod hasłem „trzydniówka”?

Odpowiedź banalnie prosta, lecz nie zawsze jednoznaczna- przynajmniej na początu tej wirusówki.
Trzy dni gorączki i trzy dni wysypki 😕

Trzydniówka występuje przeważnie u dzieci między szóstym miesiącem, a czwartym rokiem życia. Wywołuje ją wirus przenoszony drogą kropelkową.
Gorączka pojawia się niespodziewanie. Temperatura jest zwykle bardzo wysoka 39-40°C.dziecko nie ma żadnych dodatkowych objawów, ale gdy gorączka jest wysoka obniża apetyt i powoduje „marudzenie” u brzdąca.
Co wtedy? Staraj się obniżyć gorączkę podając środek przeciwbólowy z przeznaczeniem dla najmłodszych. Gorączka utrzymuje się na ogół przez trzy dni, po czym temperatura wraca do normy.

Następnie … pojawia się różowa wysypka.Najczęściej występuje ona na szyi i tułowiu, niekiedy obejmuje też pośladki i uda. Początkowo, gdy maluch ma tylko gorączkę, często trudno jednoznacznie stwierdzić, co mu jest zwłaszcza jeśli dziecko jest „chorowite”, tak jak to jest w naszym przypadku.
Kiedy jednak na ciele malca pojawia się wysypka, diagnoza jest jasna – to jest trzydniówka. Ufff… 🙂
Jeszcze nigdy nie cieszylam się tak na widok własnego dziecka obsypanego różowymi kostkami 🙂 Na samą myśl, że to nie trzydniówka, a coś gorszego ręce mi opadaly.
Jedna bliźniaczka skonczyła brać antybiotyk na zapalenie gardła w środę rano, a wieczorem pojawiła się gorączka. A ja znów „darłam włosy z głowy” i nie dowierzałam, że kolejny raz przyplątał się do nas jakiś „syf”. Kiedy to się skończy… Drugiej bliźniaczce o dziwo nie został sprzedany ten bakcyl, ale mam kiepskie przeczucie, że długo nie bedzie spokojnie 😕

Zaufaj swojej matczynej intuicji i nie panikuj. Pamiętaj też, że zawsze lepiej iść do lekarza z dzieckiem nawet 2 razy w tygodniu niż zamartwiać się w samotności, choć tego tak do końca nie da się wyeliminować.
Bycie matką ma wypisane w życiorys zamartwianie i często nazywanie jej „przewrażliwioną”, ale nie ma co się obrażać o prawdę 🙂

U nas wszystko wraca do normy…
Oby na dużej niż na kolejne kilka dni albo 2-3 tygodnie. Jestem dobrej myśli 🙂

5 miesiąc za nami, więc rozszerzamy dietę maluchów.

Dziewczynki są z nami na świecie 5 miesięcy, ale patrząc na termin porodu wygląda to tak, jakby skończyły 4 miesiące. Dlatego karmiąc je mlekiem modyfikowanym stwierdziłam, że już nadeszła pora, żeby spróbowały innych smaków.
Zastanawiałam się co podać dzieciom jako pierwsze nowe danie: zupkę, kaszkę, jabłko…? Ostatecznie stwierdziłam, że jako pierwsze nowe danie podam papkę warzywną, gdyż wtedy będzie im łatwiej zaakceptować warzywa. Owoce są słodkie, a wiadomo słodkie zawsze lepiej smakuje dzieciom.

I zaczęło się miksowanie 🙂
Marchewka + ziemniak jako pierwszy zestaw obiadowy.
Obawiałam się braku akceptacji mojej kuchni przez bliźniaczki, ale jednak nieźle gotuję
😜
Potem stopniowo, w kolejnych dniach, dietę nieco rozszerzyłam. W ruch poszły owoce banan i jabłko. I nie myliłam się, bo owoce zjadły z większym apetytem 🙂

Kaszka nie spełnia ich wymagań, jednak, od czasu do czasu, próbują tego smaku. Może kiedyś do niej „dorosną”
😜

W menu bliźniaczek znajdują się:
przeciery z jabłka, malin, moreli
przetarte jarzynki: marchew, ziemniak, dynia
w zupce jarzynowej dodatkowo pietruszka oraz seler
Jesteśmy w fazie obserwacji czy któryś z produktów nie powoduje uczuleń bądź boleści brzuszka.

Ile dziecko powinno zjadać…?
Kieruję się najważniejszą i najprostszą zasadą, którą podkreśla aktualny schemat żywienia niemowląt. Moje dzieci decydują ILE jedzą, a ja jako rodzic – CO dziecko je.
Należy wiedzieć, co można podać dziecku w określonym miesiącu życia, a czego mu podawać nie wolno. A dziecko samo decyduje, ile posiłku ma ochotę zjeść. Proste? 😜

Jako ciekawostkę pokaże Wam schemat, który pokazuje dietę dla dziecka w 5 miesiącu.

U nas absolutnie on się nie sprawdza 🙂 Dzieci jedzą tyle ile potrzebują i kiedy chcą. Wszystko bacznie obserwuje i dokonuję uważnych notatek, choć rozczytać to potrafię je tylko ja 😂😂😂

Całkiem inaczej było w przypadku Jagódki, którą karmiłam piersią do 2 roku życia. Delektowała się mlekiem, który wytwarzał mój organizm i to zdecydowanie jej wystarczało do ukończenia 6 miesiąca życia. Dopiero później dostarczane zostały do jej brzuszka dodatkowe produkty: kaszki, owoce, warzywa, zupki czy mięso, jednak zdecydowanie trudniej było jej zaakceptować nowe jedzenie.

Na bieżąco będę pisała o diecie dla niemowląt, także bacznie obserwujcie naszego bloga 🙂

Logopeda- to wcale nie brzmi strasznie

Ostatnio wśród znajomych mamusiek na tapecie  jest temat logopedy. Pojawia się coraz więcej pytań: „w jakim wieku wasze dzieci zaczęły korzystać z porad logopedy?”. Odpowiedzi jest wiele- w zasadzie to ile matek, tyle odpowiedzi. Jedna czeka, aż w przedszkolu zasugerują zajęcia, druga nie czeka, jeszcze inna wychodzi z założenia, że dziecko jest jeszcze małe i ma czas nauczyć się poprawnej wymowy.

Temat logopedy nie jest nam obcy. Od pół roku regularnie, raz w tygodniu Julka chodzi na zajęcia.

Dlaczego? Bo sama instynktownie poczułam, że może jej to pomóc. Nikt nam nie kazał, nie sugerował. Po prostu obserwowałam moje dziecko, które mówiło dużo i dość zrozumiale, ale zauważyłam że ma problem z wymawianiem „k”. Zamiast „chlebek” mówiła „chlebet”, zamiast „kurczak” był „turczak” itd. Mówili, że jest jeszcze mała- dopiero 3,5 roku, ma czas. Ale mi przypominały się zajęcia z logopedii i metodyki nauczania, w których nie raz poruszaliśmy problemy wymowy u dzieciaków. Stwierdziłam- pójdziemy, zobaczymy co powie.

Tak trafiłyśmy do p. Andrzeja Płachety- emerytowanego logopedy, który ze stoickim spokojem i serdecznością dziadka prawie pół godziny próbował zdiagnozować Julkę. Moje przeczucie mnie nie myliło- stwierdził kappacyzm.

Czym jest kappacyzm? – najprościej mówiąc to wada wymowy polegająca na nieprawidłowej artykulacji głoski „k”. I tak jak w przypadku Julki, przy odmianie kappacyzmu, którą jest parakappacyzm dziecko zamienia głoskę „k” na „t”. Przyczyną takiego zastępowania jest słaba sprawność ruchowa języka i nieprawidłowa praca jego tylnej części. Logopeda zalecił i ćwiczenia w domu, i zajęcia u niego. Ponieważ Julka była jeszcze mała i wada została szybko zdiagnozowana wystarczyło 1 spotkanie w tygodniu.

Zapytacie jak wygląda takie spotkanie? Każde zajęcia zaczynają się masażu okolic ust, celem pobudzenia mięśni żuchwy do pracy. Dodatkowo przy pomocy szpatułki przytrzymujemy Julci język na dnie jamy ustanej i ćwiczymy kolejno: ta, te, to, tu, etc. I tak kolejno po sobie następne serie głosek.

Jakie ćwiczenia warto wykonywać w domu? Żadne skomplikowane. Okazuje się, że ćwiczenia można realizować przy codziennych zajęciach- pić  gęste płyny przez dużą i cienką słomkę, naśladować ssanie cukierka, głośno ziewać, przenosić przy pomocy słomki papierki z jednej kupki na drugą, gulgotać podczas płukania ust, bawić się w robienie kociego grzbietu. To nie tylko ćwiczenia wspomagające mowę dziecka, to także świetna zabawa przy której nie raz mamy kupę śmiechu 🙂

Czy widzę efekty? Tak, i nie tylko ja je widzę. Julka coraz wyraźniej mówi i udaje się jej wypowiedzieć „k”. Zajęcia nie są dla niej żadną formą kary, wprost przeciwnie chętnie chodzi, bo zawsze po wizycie dostaje smakową gumę do żucia 🙂 Dzisiaj już bardzo ładnie mówimy „a wiesz mamo..”, zamiast „a wies mamo”.

Kiedy iść do logopedy- jak tylko poczujecie, zauważycie, że coś jest nie tak. Nie czekajcie, aż w przedszkolu Was skierują na zajęcia. Zrobią tak jak będzie dziecko miało 5-6 lat i za chwilę będzie czas na pójście do szkoły. Taki niestety mamy system. Oczywiście my na zajęcia chodzimy prywatnie, więc zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma taką możliwość, ale jeśli tylko macie i możecie to radzę skorzystać z pomocy fachowca. Chociażby dla spokoju własnego sumienia, żeby potem nie obudzić się z poczuciem „mogłam interweniować wcześniej”.

Malowanki- przebieranki…

I nadszedł ten czas kiedy moja garderoba i toaletka wyglądają jakby przed chwilą przeszedł huragan… 💃💃 👜👜 👠👠 💄💄
Zabawa w przebieranie to odzwierciedlenie naturalnej potrzeby naszych dzieci.
Małe brzdące chcą zwrócić na siebie uwagę i poprzez przebieranie czują się ważniejsze, a także ograniczają swoje lęki.
W jednej chwili zamiana we wróżkę sprawia, że dziecko ma poczucie zdobycia niepowtarzalnej mocy. Wkracza również w magiczny świat, który jest dla niego tak cenny, w nim bowiem dziecko ma władzę nad tym, nad czym w realnym życiu panują dorośli.

Nie zamierzam wszystkiego zabraniać moim dziewczynkom, jeśli mają taką potrzebę i fantazję pobawić się w przebieranki to proszę bardzo. Przecież nie robią tego codziennie. Nie zawsze gotowy strój pszczółki czy księżniczki spełnia ich wymagania. Czasem chcą zrobić coś same, chcą tworzyć, małe mózgi pracują i intensywnie tworzą, rozwijają się na wielu płaszczyznach poprzez takie zabawy.
W dzieciach jest tyle mocy, wyobraźni, szczęścia, aż sama czuję, że zmieniam się na lepsze 🙂 Wiadomo boli mnie, kiedy widzę w garderobie moje świeżo uprasowane ubrania na podłodze, ale radość dziewczynek nie pozwala mi na skrytykowanie ich zabawy. W końcu skąd mają czerpać wzorce jak nie od mamy. Widzą jak się ubieramy i malujemy, obserwują nas i naśladują – naturalne zachowania, na które moim zdaniem należy pozwolić dziecku.

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz… jak się wystroiły to czemu powiedziały, że idą na Halloween 🦇🦇 na bal…👻👻 Czy muszę zrobić przegląd swojej garderoby i ją trochę zmienić? hmm…🤔A może po prostu nie będę się w to zagłębiała i doszukiwała się problemu tam gdzie go nie ma 🙂 😜

Serce mi rośnie, kiedy wieczorem słyszę od córki, że to był wspaniały dzień, „mamusiu nie zdenerwowałaś się jak ubrałyśmy się z Julcią w Twoje sukienki, dziękuję Mamo, jesteś kochana” – nic dodać nic ująć – po prostu idealnie!!! 😍 💞

 


„Jagódko, trzeba się dzielić” – tego uczę moje dziecko, więc swoją garderobą i kosmetyki również muszę – taki wniosek. Ale żeby nie było, że jestem bez zasad – wszystko ma swoje granice także jak dziewczynki poczują się zbyt swobodnie w mojej przestrzeni to garderoba idzie pod klucz. Wcześniej nakreślam małym damom granice mojej cierpliwości, ale wiadomo jak to jest podczas dobrej imprezy hihi można się zapomnieć. 🎉🎉


Wszystko robię instynktownie, chcę być dobrą matką dla swoich 3 córek, a w zasadzie to 4 bo Julcia jest jak moja 🙂

Żonkile – wiosna w domu, mała ogrodniczka, piaskownica

I znów muszę kombinować kiedy słyszę „mamo chciałabym pobawić się w piaskownicy…”

Uważam, że na zabawę w piaskownicy na dworze jeszcze jest trochę za wcześnie, z uwagi na porę roku, bo wiecie „w marcu jak w garncu” 😝
I piaskownicę zrobiłam Jagodzie w…. domu.

Przy okazji połączyłam przyjemne z pożytecznym- posadziłyśmy żonkile do doniczek 🙂

Świetna zabawa dla dziecka i dla mnie również 🙂
Kwiatki będą idealne na zbliżające się święta!

Żonkile – narcyzy jaka jest różnica???
W potocznym nazewnictwie rośliny o białych kwiatach nazywa się narcyzami, a te o kwiatach żółtych – żonkilami.

Sadzenie cebulek odbywa się w styczniu/lutym. Cebulki powinno się sadzić na głębokości ok. 8 cm.
W jednym pojemniku można posadzić kilka cebulek – w odległości 6-8 cm od siebie.
Żonkile w doniczce muszą mieć zapewnione stałe nawodnienie i odpowiednią temperaturę ok. 16 – 20 stopni C. Dzięki temu zakwitną w ciągu zaledwie 3 tygodni. Nie potrzebują odżywek ani nawożenia, ważne jest tylko, by nie dopuścić do wysuszania ziemi w doniczce.

My oczywiście wszystko zdobiłyśmy po swojemu 😜
Po 2 cebulki blisko siebie do 1 doniczki, a głębokość różna 😜 W tym przypadku liczyła się dla mnie radość dziecka, chciałam żeby zrobiła to tak, jak jej się podoba. Odrzuciłyśmy wszelkie zasady jak i kiedy sadzić rośliny.

Ciekawe co z tego wyjdzie hmmm…

Czekamy na wiosnę, słoneczko i żółte kwiatuszki
💐☀️🌾

Biały szum…

Suszarka – BINGO!!! to jest to 🙂
Zdziwisz się, jakie to skuteczne 🙂 Czyli o tym jak uśpić niemowlęta 🙂

Czym jest biały szum?
Mówiąc prostym językiem – biały szum to rodzaj sygnału dźwiękowego, którego używa się do maskowania dźwięków w tle. Jego rola w promowaniu zdrowego snu polega na zagłuszeniu wszystkiego, co nie pozwala nam zasnąć lub budzi nas w trakcie wypoczynku.

U nas sprawdza się SZUMIĄCY MIŚ, ale także… zwykła suszarka do włosów. Warto spróbować również innych dźwięków np. bicie serca, szum fal, świst wiatru, krople deszczu, pralka, okap czy prysznic – gdzie je znaleźć…?

Polecam aplikacje typu BABY SLEEP, którą można ściągnąć na telefon.

Dziecko potrzebuje znacznie głośniejszego dźwięku o stałym natężeniu. Należy jednak pamiętać, żeby korzystać z takiego rozwiązania jedynie w trakcie snu, nie powinno się uspokajać w ten sposób dziecka kiedy jest wybudzone.

Ale pamiętamy! Wszystko w granicach rozsądku! Co za dużo to nie zdrowo 🙂

Dobranoc zzzzzz…..

Kiedy córka znów mówi… „mamo zrobimy ciasto???”

Prościej się nie da. Wrzucasz wszystkie składniki do „Kaśki” i… gotowe 🙂 Ciasto to zrobią nawet małe rączki z niewielką pomocą dużych. Razem spędzamy czas i świetnie się bawimy 🙂 Dziecko poznaje składniki i próbuje nowych smaków, nawet niejadek się skusi 🙂

Składniki:
2 torebki ugotowanej kaszy jaglanej
250 g twarogu półtłustego
2 jajka
1 łyżka mała
szczypta soli
3 łyżki cukru pudru

Do miski wrzucamy ugotowaną i przestudzoną kaszę jaglaną. Dodajemy twaróg, jajka, masło, cukier puder, szczyptę soli i wszystko dokładnie mieszamy.
Piekarnik nagrzewamy do tempury 170 st. Masę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 40 min.


Wyjmujemy ciasto, studzimy i na wierzch ścieramy gorzką czekolade 90 % masy kakaowej.

Dobre smakołyki wprawiają nas w dobry humor i nastrój. A kiedy czujemy się dobrze, chcemy czynić dobrze 🙂

Smaczego!

METROX- gwarancja nawilżonego i oczyszczonego powietrza

Mam 3 dzieci w domu, które często łapią choroby i tylko myślę co by tu zrobić żeby znów „czegoś nie złapały” 🤒🤧🤕

Z pomocą przyszedł mi METROX!!!

Wilgotność powietrza to zawartość pary wodnej w powietrzu, wartość wyrażana jest w procentach (stosunek cząsteczek wody do cząsteczek powietrza).

Zbyt suche powietrze sprawia, że unosi się w nim mnóstwo kurzu, alergenów, roztoczy, które mogą powodować niedyspozycje układu oddechowego tj. katar, kaszel, a nawet alergie.

Mając małe dzieci bardzo ważna jest dla mnie wilgotność powietrza w domu, zwłaszcza w okresie grzewczym, kiedy powietrze jest ogrzane, przez co staje się suche i drażniące. U najmłodszych pociech może to powodować sapkę, podrażnienia oczu i błon śluzowych oraz infekcje.

Oczywiście zbyt wysoka wilgotność ma również negatywny wpływ na nasz organizm, wiec staram się trzymać polskich norm czyli optymalną wilgotność w pomieszczeniu, która waha się 40-60%.

Jaki wybrać nawilżacz… ?
W związku z tym, że temat jest na czasie i trudno się zdecydować na ten najlepszy, poniżej przesyłam Wam ściagę z wadami i zaletami różnych rodzajów nawilżaczy, sami zdecyduje, który wybrać.

Ja wybrałam nawilżacz powietrza METROX ME-1493 i zadowolona jestem z zakupu.
Dlaczego akurat ten….?
Odpowiedz jest prosta – bo ładnie wygląda hihi… ale nie tylko dlatego go wybrałam.
Ważne dla mnie funkcje tego nawilżacza to: funkcja automatycznego wyłączenia w przypadku braku wody, jonizacji i aromaterapii. Posiada również trzypoziomowy regulator intensywności pary, tryb nocy oraz dotykowy panel sterowania. Pracuje cicho nieprzerwanie około 15 godzin.

Podsyłam Wam do niego link:

http://metrox-service.pl/glowna/396-nawilzacz-powietrza-ultradzwiekowy-me-1493.html

A Wy na jaki się zdecydujecie?

Jaki deser najczęściej przygotowujesz z dzieckiem?

Jaki deser najczęściej przygotowujesz z dzieckiem?

Pieczenie czy gotowanie z dziećmi to genialna zabawa- pożytecznie wykorzystana kolejna moja „wolna” chwila, wspólne spędzony czas i… mnóstwo bałaganu.

Ten post nie jest o nauce dziecka o zdrowych produktach i zdrowym jedzeniu, lecz o tym jak ważne jest poczucie sukcesu u dziecka – udało mu się osiągnąć coś, co przysłuży się innym członkom rodziny. Wspólne gotowanie stwarza także okazję do spędzania czasu z dzieckiem i oderwania go na jakiś czas od telewizora lub komputera. Dziecko zdobywa umiejętność gotowania oraz wzmacnia pewność siebie.

U nas króluje ciasto mega proste, szybkie i słodkie, ale niekoniecznie fit 😉  Wykonuje je w całości wschodzącą gwiazda masterchef….. JAGODA !!!!

Potrzebujesz tylko 3 składniki ! :
– Herbatniki
– masa kajmakowa
– śmietanka 36 %

Układasz warstwowo herbatniki i masę kajmakową w tortownicy kwadratowej otwieranej, na wierzch wykładasz ubita śmietankę 36% i posypujesz ulubiona przyprawa.
   
Tadam i gotowe!

Nasze ulubione produkty to:
1. Karmel i wanilia do kawy i deserów (młynek) od KOTANYI
2. Śmietanka Łowicka 36%

Bardzo często słyszę od mojej córki „mamo zróbmy ciasto” i choć wiem, że wiąże się to z ogromnym bałaganem, to mimo wszystko często razem cos pichcimy. Nie zniechęcą mnie myśli o późniejszym sprzątaniu, bo wiem, że praca w kuchni uczy ją wielu pożytecznych umiejętności.

Dzieci szybko się uczą, dlatego warto wykorzystać ten fakt i zapoznać swoją pociechę z podstawami gotowania.

Smacznego !

                  

Przyjaciółki od „brzucha”

Julka i Jagoda stały się sobie bliskie zanim jeszcze umiały świadomie na siebie patrzeć.  Nasza przyjaźń sprawiła, że już od poczęcia dziewczyny czuły swoją obecność. Obie z Justyną mogłyśmy przeżywać wspólnie chociaż kilka miesięcy ciąży razem. Tylko kilka, bo między dziewczynkami jest pół roku różnicy. Pamiętamy pierwsze spotkanie dziewczynek- Julka miała 7 miesięcy, Jagoda- niewiele ponad miesiąc. Jeszcze nie do końca wiedziały kim dla siebie są, ale już od pierwszego spotkania radośnie spoglądały jedna na drugą.

Spotykałyśmy się bardzo często, ba prawie nawet codziennie, więc między panienkami zaczęła się tworzyć więź. Ze spotkania na spotkanie zaczynały siebie nawzajem uczyć i poznawać. Im były starsze, tym było coraz weselej. Dziś mają za sobą pierwsze wspólne wakacje nad morzem i liczne wycieczki, wyjścia na place i sale zabaw, wspólne nocowanie i pierwszą kłótnię 🙂

Nie raz przyłapałam Julkę jak dzwoniła do Jagody swoim telefonem Hello Kitty i pyta kiedy się spotkają. Tak, nasze córki są przyjaciółkami! I mamy nadzieję, że tak zostanie na zawsze.

P.S. Czekamy tylko co będzie, kiedy do ich zabawy zapragną dołączyć Ola i Ala- oj coś czujemy, że będzie bardzo wesoło 🙂

A Wasze pociechy mają już jakichś przyjaciół? Z przedszkola, z podwórka, z sąsiedztwa?