Budowa, budową, ale urządzić też trzeba! I to wcale nie jest takie proste…

Jedna część babińca ma budowę domu za sobą, druga właśnie się z tym zmierza…
Jest to nie lada wyzwanie dla całej rodziny. Ogrom poświęceń, stresu, czasu… Dla mnie osobiście było to największe wyzwanie życia, ponieważ mniej więcej w połowie budowy okazało się, że byłam w pierwszych tygodniach ciąży….bliźniaczej 🙂

Wyzwanie to nie kończy się z momentem zakończenia budowy-  w naszym przypadku będzie się ciągnęło przez najbliższe 30 lat. Zresztą prawdą jest to, o czym mówili wszyscy bardziej doświadczeni życiem ludzie- dom to niekończąca się studnia. Wiecznie jest coś do zrobienia, tym bardziej jeśli mamy do ogarnięcia dodatkowo spory ogród. Na pewno nie będzie nam się nudziło przez najbliższe kilkadziesiąt lat 🙂 

Z doświadczenia muszę Wam się przyznać, że połączenie budowy domu, wychowywanie jednego szkraba, praca zawodowa i kolejna ciąża w dodatku bliźniacza jest ogromnym stresem, a wiadomo stres nie jest niczym dobrym. Dlatego dobrze jest zaplanować sobie np. najpierw budowę domu, potem dziecko, bądź odwrotnie. Tak, wiem- łatwo mówić 😛  Jednak jeśli już taka sytuacja zaistnieje, że nastąpi kumulacja wydarzeń, to niestety stresu nie pozbędziemy się ale … wszystko da się pogodzić i zrealizować tylko jakim kosztem?
Odradzam takie kumulacje, zdecydowanie odradzam!!!

Kiedy dopiero powstawały mury naszego domu wiedziałam w jakich barwach chcę aby było wnętrze i jakimi stylami będę się kierowała. Otóż wszystko widziałam w stylu nowoczesnym / skandynawskim i w kolorach drewna, bieli, czerni i szarości.

Wydawałoby by się, że będzie nudno, ale z drugiej strony jakże praktycznie. Wnętrze ożywiamy akcentami folkloru łowickiego z @Folkstar oraz zdjęciami naszej rodziny czy też obrazami. Takie wnętrze jest bezpiecznie o tyle, że zawsze dodatki można zmienić i powstaje nowe wnętrze. Wystarczą inne poduszki w salonie, wazon, obraz itp.

Urządzenie wnętrza to temat rzeka, jednak dziś chcę wspomnieć o bardzo ważnej dla mnie rzeczy- staramy się, żeby dodatki w naszym domu miały wyjątkowy charakter. Dziś nawiążę do zdjęć, obrazów … Nie jest sztuką kupić gotowy obraz, wywiercić dziurę w ścianie i go zawiesić. Ważne, żeby odzwierciedlały one nasze pasje i to co bądź kto jest dla nas najważniejszy w życiu.

Moje pasje, pasje mojego męża i nasza rodzina to jest coś, co daje nam odrobinę wytchnienia od codzienności. Chcemy, żeby zawsze były obecne w naszym domu, widoczne i przypominały nam o tym, że nie tylko pracą i obowiązkami żyje człowiek.

 

 

 

I jeszcze przynajmniej 2 ramki zostały nam do uzupełnienia 🙂 To co dla nas najważniejsze to miłość, rodzina, przyjaciele, pasje – i tego uczymy nasze dzieci od najmłodszych lat!
Zdjęcia w wersji papierowej mają cudowną moc i nadają wnętrzu niesamowity charakter. Są ponadczasowe, wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, a nie tam obraz kupiony w jakiś markecie budowlanym
😜

„Ok, budujemy dom, tylko jaki?”

Zapał związany z budową domu zaczął się od …. przeglądania projektów domu 😛 Odkąd tylko pojawił się pomysł budowy w mojej głowie królował jeden projekt- parterowy biały dom z drewnianymi okiennicami. Coś w stylu dawnych dworów szlacheckich. Nie wiem czemu, ale przed oczyma miałam obraz dworku w Soplicowie z „Pana Tadeusza” 😛 

Mąż nie stawiał oporu 🙂 Pozostała tylko kwestia wyboru zbliżonego  projektu z dostępnych na rynku. Styl dworkowy, ale z odrobiną nowoczesności. Długo nie szukaliśmy- tak naprawdę już tego samego wieczora wspólnie zaakceptowaliśmy projekt „Atlant 3ps”. Zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz wygląda idealnie. Szczegóły znajdziecie pod linkiem https://www.domenadom.pl/produkty/266/atlant-3-ps-.html 

Dlaczego właśnie ten? Już tłumaczę ) Domek składa się z 3 pokoi, salonu z kuchnią, 2 łazienek, kotłowni i pralni. Układ pomieszczeń także bardzo nam odpowiadał- idealne rozwiązanie kotłownia i pralnia na tyle domu z osobnym wejściem, pokoje na froncie, z salonu wyjście na taras i podwórko. Zależało nam na parterowym domku. Po pierwsze jest praktyczniejszy- wszystkie pomieszczenia na  1 poziomie gdyby odpukać ktoś miał problem z przemieszczaniem się po schodach . Po drugie tańszy w budowie, no dobra może jakoś dużo taniej nie będzie, ale przynajmniej kasę która poszłaby na budowę schodów, dodatkowe wzmocnienia konstrukcji  itd. możemy przeznaczyć na inne prace wykończeniowe.
Nie ukrywam, że bardzo ważna jest dla mnie ta pralnia- przynajmniej nie będę się irytować patrząc na wiszące w łazience pranie albo stojącą w kącie pralkę 🙂
Ciągle zastanawiam się tylko jak rozwiązać kwestię połączenia kuchni z salonem. Bo jako tako połączoną chciałabym mieć, jednakże w taki sposób, aby z salonu nie było widać wszystkiego co dzieje się w kuchni. Hmm… może jakaś wysoka wyspa pomiędzy pomieszczeniami?  Powoli układam sobie wszystko w głowie, bo chociaż do wykończenia wnętrza jeszcze daleka droga, to już na tym etapie wiele rzeczy trzeba wiedzieć.

No i oczywiście najważniejsza rzecz, która marzy mi się od nie pamiętam kiedy- okiennice 🙂 taaaak, drewniane okiennice a pod oknami będą wisiały czerwone pelargonie. Będzie cudownie.

Ciekawe ile z tym moich pomysłów uda się zrealizować. No cóż- wszystko przed nami.

Nie miała baba kłopotu, to postanowiła zbudować dom :P

Od zawsze wiedziałam, że jestem mieszczuchem 😛 Nigdy nie lubiłam prac
w ogrodzie czy na podwórku. Podobało mi się, że mogłam wrócić do ciepłego domu, nie martwić się o jakiekolwiek awarie itd. Po prostu wchodziłam do swojego małego „M” , zamykałam drzwi i miałam czas tylko dla siebie. Cieknie w łazience- dzwonię do spółdzielni, nie ma wody- telefon do spółdzielni itp. Zimą wychodzę z klatki chodnik odśnieżony, posypany, żadnego grabienia liści, pielenia zieleni. Jedyny obowiązek to umycie co 3 tydzień klatki schodowej 🙂
Z czasem jednak w serduszku zaczęła pojawiać się nutka zazdrości wobec tych, którzy mają ogród, podwórko i często mówią „nasz dom”. Powoli obserwowałam jak znajomi, którzy zdecydowali się na budowę, zaczynają tym żyć. Codziennie też utwierdzałam się w przekonaniu, że te nasze 2 pokoje są zbyt ciasne dla 3 osobowej rodziny. Kiedy tylko poruszałam z mężem temat kupna większego mieszkania, on podsycał we mnie chęć posiadania domu 🙂  Kropkę nad i postawiliśmy, kiedy mąż zaczął potrzebować przestrzeni- garażu i miejsca na rozwijanie swojej pracy/ pasji. Wtedy też zapadła decyzja: kupmy dom. Dlaczego? Bo to szybsze rozwiązanie niż budowa domu. Rozpoczęliśmy przeglądanie rynku nieruchomości. Chyba chcę ten etap swojego życia wymazać z pamięci 😛 Na kilka obejrzanych domów, żaden nawet w 80 % nie spełniał moich oczekiwań. Ba, śmiem twierdzić, że co dom to miałam coraz gorsze zdanie o rynku nieruchomości. Ceny wzięte z kosmosu (dosłownie), mające się nijak do standardu domu, właściciele robiący łaskę odpowiedziami na nasze pytania, no i zawsze to samo „no można się praktycznie wprowadzać, tylko trzeba…”. Niestety nie udało nam się znaleźć jednej nieruchomości nad którą warto byłoby się pochylić. Robiąc kalkulacje kosztów zakupu, remontu, formalności stwierdziliśmy- lepiej zbudować dom niż kupować coś gotowego
i remontować. Po 2 dniach namysłów i dyskusji postawiliśmy na budowę.
I zaczęło się- a od czego? O tym już w kolejnych postach 🙂

Tymczasem powiedzcie jak to jest u Was- wolicie dom czy mieszkanie? A jeśli budowaliście dom to co Was do tego nakłoniło?