METROX- gwarancja nawilżonego i oczyszczonego powietrza

Mam 3 dzieci w domu, które często łapią choroby i tylko myślę co by tu zrobić żeby znów „czegoś nie złapały” 🤒🤧🤕

Z pomocą przyszedł mi METROX!!!

Wilgotność powietrza to zawartość pary wodnej w powietrzu, wartość wyrażana jest w procentach (stosunek cząsteczek wody do cząsteczek powietrza).

Zbyt suche powietrze sprawia, że unosi się w nim mnóstwo kurzu, alergenów, roztoczy, które mogą powodować niedyspozycje układu oddechowego tj. katar, kaszel, a nawet alergie.

Mając małe dzieci bardzo ważna jest dla mnie wilgotność powietrza w domu, zwłaszcza w okresie grzewczym, kiedy powietrze jest ogrzane, przez co staje się suche i drażniące. U najmłodszych pociech może to powodować sapkę, podrażnienia oczu i błon śluzowych oraz infekcje.

Oczywiście zbyt wysoka wilgotność ma również negatywny wpływ na nasz organizm, wiec staram się trzymać polskich norm czyli optymalną wilgotność w pomieszczeniu, która waha się 40-60%.

Jaki wybrać nawilżacz… ?
W związku z tym, że temat jest na czasie i trudno się zdecydować na ten najlepszy, poniżej przesyłam Wam ściagę z wadami i zaletami różnych rodzajów nawilżaczy, sami zdecyduje, który wybrać.

Ja wybrałam nawilżacz powietrza METROX ME-1493 i zadowolona jestem z zakupu.
Dlaczego akurat ten….?
Odpowiedz jest prosta – bo ładnie wygląda hihi… ale nie tylko dlatego go wybrałam.
Ważne dla mnie funkcje tego nawilżacza to: funkcja automatycznego wyłączenia w przypadku braku wody, jonizacji i aromaterapii. Posiada również trzypoziomowy regulator intensywności pary, tryb nocy oraz dotykowy panel sterowania. Pracuje cicho nieprzerwanie około 15 godzin.

Podsyłam Wam do niego link:

http://metrox-service.pl/glowna/396-nawilzacz-powietrza-ultradzwiekowy-me-1493.html

A Wy na jaki się zdecydujecie?

Moja przygoda z Pole Dance… by Ewelina

Na zajęcia z Pole Dance do Marysi trafiłam przypadkiem. W zasadzie to miałam tam iść z koleżanką. Na pierwsze zajęcia już nas nawet zapisałam, ale niestety dopadła ją kontuzja. Pomyślałam sobie „a co mi tam, idę”.

Pamiętam swoje pierwsze zajęcia- na początek Marysia usiadła ze mną na podłodze i pokrótce powiedziała jak wyglądają zajęcia i czego mogę się po nich spodziewać.  Od razu uprzedziła mnie o sinikach 🙂 Tak, już po pierwszych zajęciach trochę ich miałam. Ale wcale mnie to nie zniechęciło, na cwaniaka poszłam znowu po 2 dniach.. i tak chodzę do dziś 2 razy w tygodniu. Jednak co chwilę przekonuję się jak ważna jest tu siła rąk i kondycja.

Czym tak naprawdę jest pole dance? To fitness na rurze o charakterze sportowym. To nie są zwykłe wygibasy w wysokich szpilach przy rurze, to prawdziwa sztuka  tańca i poruszania się z gracją. To poznanie własnego ciała i jego możliwości. Dodakowo zajęcia pomagają wzmocnić mięśnie i kondycję.

Jak się ubrać? Najlepiej krótkie spodenki i top. Ja osobiście wybieram mega krótkie szorty ze względu na lepszą przyczepność rurki do ciała, do tego top treningowy, brak skarpetek i gotowe.

Na co musisz być przygotowana? Siniaki i zakwasy 🙂 Nawet jak się jest wysportowanym to niestety są one nieuniknione, ale spokojnie mijają bardzo szybko 🙂

Gdzie można ćwiczyć?  Zapraszam na zajęcia do Let’s Dance Studio Łowicz.

Do zobaczenia!

Bycie mamą bliźniaczek nie jest łatwe….

Bycie mamą bliźniaczek nie jest łatwe, zwłaszcza, kiedy dziewczynki synchronizują się w swoich potrzebach, a mi doskwiera ból pleców 🙁

Co robię?

W naszym przypadku dziewczynki same się nakręcają – gdy jedna płacze, za chwilę płacze i druga. W takich przypadkach mam jedną podstawową zasadę – rozdzielić najlepiej do dwóch osobnych pomieszczeń, jeśli oczywiście w pobliżu mam jakieś posiłki: męża bądź mamę 🙂

Gdy jedna płacze trafia do łóżeczka ze smoczkiem w buzi, szybko idę do drugiej i albo chwila na rękach, albo chwila na bujaku z wibracjami, albo chwila w wózku. Gdy się wyciszy odkładam do łóżeczka i biorę drugą- w międzyczasie zmiana pieluch i karmienie – istne szaleństwo!

Gdy Ola i Ala uruchamiają się w tym samym czasie i płaczą – wyłączam się na ich płacz, nie umierają, bez paniki i złości – powtarzam sobie, że tylko spokój, tylko to mnie może uratować. Należy ze spokojem podejść do tematu, przemyśleć szybko co z którą zrobić.

Pocieszam się również, że mama trojaczków ma gorzej hihi albo myślę, że najgorsze jest tylko pierwsze osiemnaście lat.
A tak poważnie – mnie prawie codziennie parę razy ręce opadają… ale co zrobić z tym moim podwójnym szczęściem? Trzeba logicznie pomyśleć, jako mama wiem która co lubi i działam zgodnie z ich potrzebami.

A moje plecy… No coż dużo przeszły w ostatnim czasie i wcale się im nie dziwię, że odmawiają posłuszeństwa. Pewnie byłoby o wiele gorzej gdyby nie regularne zajecia „zdrowy kręgosłup” plus joga i stretching- zajęcia 2 lata przed ciąża bliźniacza jak i podczas niej do 4 miesiaca. Ćwiczenia wzmacniające grzbiet, pośladki i brzuch nie poszły na marne 😀
A jak sobie z nimi radzę teraz?
Dobry masaż „rękami które leczą” 😝, maść borowinowa oraz zimne okłady. Dzialają one przeciwbolowo i przeciwzapalnie.

Matki nie maja czasu na chorowanie 😜dziecięcia na ręce i do przodu.

Jaki deser najczęściej przygotowujesz z dzieckiem?

Jaki deser najczęściej przygotowujesz z dzieckiem?

Pieczenie czy gotowanie z dziećmi to genialna zabawa- pożytecznie wykorzystana kolejna moja „wolna” chwila, wspólne spędzony czas i… mnóstwo bałaganu.

Ten post nie jest o nauce dziecka o zdrowych produktach i zdrowym jedzeniu, lecz o tym jak ważne jest poczucie sukcesu u dziecka – udało mu się osiągnąć coś, co przysłuży się innym członkom rodziny. Wspólne gotowanie stwarza także okazję do spędzania czasu z dzieckiem i oderwania go na jakiś czas od telewizora lub komputera. Dziecko zdobywa umiejętność gotowania oraz wzmacnia pewność siebie.

U nas króluje ciasto mega proste, szybkie i słodkie, ale niekoniecznie fit 😉  Wykonuje je w całości wschodzącą gwiazda masterchef….. JAGODA !!!!

Potrzebujesz tylko 3 składniki ! :
– Herbatniki
– masa kajmakowa
– śmietanka 36 %

Układasz warstwowo herbatniki i masę kajmakową w tortownicy kwadratowej otwieranej, na wierzch wykładasz ubita śmietankę 36% i posypujesz ulubiona przyprawa.
   
Tadam i gotowe!

Nasze ulubione produkty to:
1. Karmel i wanilia do kawy i deserów (młynek) od KOTANYI
2. Śmietanka Łowicka 36%

Bardzo często słyszę od mojej córki „mamo zróbmy ciasto” i choć wiem, że wiąże się to z ogromnym bałaganem, to mimo wszystko często razem cos pichcimy. Nie zniechęcą mnie myśli o późniejszym sprzątaniu, bo wiem, że praca w kuchni uczy ją wielu pożytecznych umiejętności.

Dzieci szybko się uczą, dlatego warto wykorzystać ten fakt i zapoznać swoją pociechę z podstawami gotowania.

Smacznego !

                  

Strollercize- dyscyplina sportu dla mam!

„Nie mam czasu, jestem zmęczona, a Ty mówisz mi jeszcze o ćwiczeniach. Daj mi spokój, mam wystarczająco dużo na głowie, ogarnąć dom i dzieci” – nie, nie, to nie moje słowa, ale czy nie są one Wam znane?
To nazwa się lenistwo, bo dla chcącego… nic trudnego. Ćwiczysz nie wtedy, kiedy masz na to ochotę, ale wtedy, kiedy masz taką możliwość, wolną chwilę dla siebie.

Uwaga! Czego to nie wymyśli człowiek kreatywny Czy wiesz co to jest Strollercize? W końcu ktoś pomyślał o matkach z wózkami i wymyślił dla nich dyscyplinę sportu.

Strollercize to nazwa, która pochodzi od połączenia dwóch słów. „Stroller”, czyli wózek dziecięcy i „exercise” – ćwiczenie. Choć w Polsce dopiero raczkuje, to w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie zadomowiła się już na dobre.

Jak w każdym treningu tak i tutaj jest rozgrzewka, trening cardio, trening siłowy, trening rozciągający i ćwiczenia relaksacyjne na koniec.

Co prawda treningi strollercize odbywają się na świeżym powietrzu, jednak z uwagi na moje „chorowitki”, ja wykonuje je na razie w domu.

Oto kilka przykładowych ćwiczeń z wózkiem (w moim przypadku bliźniaczym)
                                                                                       

Ćwiczysz ciało, umysł, wzmacniasz sie, rozciągasz, uwalniasz endorfiny, no i oczywiście dziecko – już od najmłodszego wieku wpaja mu się zasadę, że „sport to zdrowie”.

Zatem do dzieła!!!

Dajcie mi wiadro melisy !!! by Justyna

Kiedy mam wrażenie, że moja cierpliwość zaraz się wyczerpie, to krzyczę „dajcie mi wiadro melisy”!!! Na co moja córka dziś przybiega i mówi: „co ?! Kupiłaś mi nowe legginsy???”
Swoją drogą ciekawe co będą mówiły na te słowa moje małe babeczki za kilka lat…. Strach pomysleć.
I w tej całej bezsilności uśmiech sam pojawia mi się na twarzy. Bezsilność dopada mój umysł, kiedy bliźniaczki obie uruchamiają się w tym samym czasie, a na dokładkę Jagódka przybiega i mówi: „mamo ja jestem kotkiem, a Ty bądź pieskiem, no bądź pieskiem teraz…”. I tak próbuję w tym samym czasie nakarmić Olę, zmienić pieluszkę Ali, a później zamiana, zabawa oraz usypianie. Aaaaa i oczywiście w międzyczasie muszę bawić sie w pieska i kotka z Jagoda, bo przeciez nie moge jej zaniedbywać. Wyobrażasz to sobie…?! Chyba każda matka czasem tak ma, że natłok obowiązków i myśli w tym samym  momencie zwyczajnie ją przerasta…
Co ja wtedy robię….?
A) Oczyszczam organizm, czyli płaczę,

B) zaciskam zęby i mruczę kołysanki,

C) Piję melisę.

A tak naprawdę próbuję wyłączyć mózg, aby się nie denerwować i przeczekać najgorsze chwile.
Myślę pozniej… „mam tę moc, mam tę moc” 🙂  Jestem super babka, jestem dumna z siebie, bo znów ogarnęłam moją „świętą trójcę” 🙂

A jeśli już mowa o melisie, zdecydowanie polecam Wam tę z Herbapolu. Na zdrowie!

Jak nie zatracić siebie w tym całym galimatiasie, czyli o mojej największej pasji… by Justyna

Bycie mamą 3 córek, tj. 3 latki i dwóch 3 miesiecznych bliźniaczek wymaga ode mnie poświecenia im 3/4 swojego czasu. Jednak nie wyobrażam sobie, abym w tym wszystkim nie znalazła czasu dla siebie 🙂

W tym całym galimatiasie, który dzieje się obecnie w moim życiu, wróciłam po 3 miesiacach od urodzenia Oli i Ali do zajęć grupowych i indywidualnych typu zdrowy kręgosłup z elementami jogi i stretchingu. Zajęcia te wzmacniają gorset mięśniowy w celu odciążenia kręgosłupa, niwelują dolegliwości bólowe związane z kręgosłupem i napięciem mieśniowym, sprawiaja, że znów zaczynamy kontrolować swoją postawę ciała. Ta forma ćwiczeń to moja największa pasja, największe wytchnienie dla całego organizmu, ukojenie mojego ciała i duszy, odskocznia od rzeczywistości. Mam ogromną satysfakcje z tych treningów, ale przede wszystkim dlatego, że pomagam nie tylko sobie- głównie moim wspaniałym „kręgosłupowym” dziewczynom z którymi ćwiczę. Kocham to robić, to moja największa pasja. Jedna z wielu, ale o nich kolejnym razem 🙂

Zajęcia uczą świadomości swojego ciała, koncentracji i prawidłowego oddechu. Jest to moje antidotum na codzienny stres i uwaga… poprawę pracy organów wewnętrzych, przemiany materii.


Pomimo nieprzespanych nocy, codziennych obowiązkow związanych z ujarzmieniem mojej „świętej trójcy”, mam czas i siłę aby ćwiczyć. „Mam czas” to za dużo powiedziane 😜 Bardziej mam na myśli, że kombinuję skąd go „wyskrobać”. Na szczęście wspieraja mnie mój mąż, moja mama i moja Ewelina 🙂 Wsparcie bliskich jest bardzo, bardzo, bardzo ważne dla kobiety, która niedawno urodziła dzieci i boryka się z jeszcze nieunormowanymi hormonami.

Przede wszystkim chcę dbać o siebie, o swoje ciało, zdrowie i jednocześnie umysł, bo wiem że wtedy jestem szczęśliwa. A kiedy ja będę szczęśliwa, szczęśliwa będzie także moja rodzina. Przychodzę z treningu zmęczona, ale szczęśliwa i uśmiechnięta 🙂

Jeśli ma się chęci to i czas też sie znajdzie. NIE MA NIEMOŻLIWEGO!!! Niebawem więcej o zajęciach, w których,  mam nadzieje będziesz ćwiczyła ze mną 🙂

Przyjaciółki od „brzucha”

Julka i Jagoda stały się sobie bliskie zanim jeszcze umiały świadomie na siebie patrzeć.  Nasza przyjaźń sprawiła, że już od poczęcia dziewczyny czuły swoją obecność. Obie z Justyną mogłyśmy przeżywać wspólnie chociaż kilka miesięcy ciąży razem. Tylko kilka, bo między dziewczynkami jest pół roku różnicy. Pamiętamy pierwsze spotkanie dziewczynek- Julka miała 7 miesięcy, Jagoda- niewiele ponad miesiąc. Jeszcze nie do końca wiedziały kim dla siebie są, ale już od pierwszego spotkania radośnie spoglądały jedna na drugą.

Spotykałyśmy się bardzo często, ba prawie nawet codziennie, więc między panienkami zaczęła się tworzyć więź. Ze spotkania na spotkanie zaczynały siebie nawzajem uczyć i poznawać. Im były starsze, tym było coraz weselej. Dziś mają za sobą pierwsze wspólne wakacje nad morzem i liczne wycieczki, wyjścia na place i sale zabaw, wspólne nocowanie i pierwszą kłótnię 🙂

Nie raz przyłapałam Julkę jak dzwoniła do Jagody swoim telefonem Hello Kitty i pyta kiedy się spotkają. Tak, nasze córki są przyjaciółkami! I mamy nadzieję, że tak zostanie na zawsze.

P.S. Czekamy tylko co będzie, kiedy do ich zabawy zapragną dołączyć Ola i Ala- oj coś czujemy, że będzie bardzo wesoło 🙂

A Wasze pociechy mają już jakichś przyjaciół? Z przedszkola, z podwórka, z sąsiedztwa?

Wszystko mogę-nie ma niemożliwego! By Justyna

Dziś pierwszy raz po 7 miesięcznej przerwie znów poprowadziłam swoje ukochane zajęcia zdrowego kręgosłupa z elementami jogi i stretchingu. Czuje, że mogę góry przenosić!  No dobrze zejdę na ziemię-  ale mam tyle energii ze mogę bawić bliźniaczki całą noc.

Pamiętajcie- można wszystko, jeśli tylko się chce! 3 miesięczne bliźniaczki i 3 letnia córka, obowiązki domowe, wizyty w poradniach specjalistycznych, przeprowadzka do nowego domu…. Jest co robić , ale  mimo wszystko znajduję czas na to, żeby także mieć czas dla siebie. Bo przecież ja też jestem ważna, bardzo ważna 🙂