O trudach macierzyństwa… czyli jeden z wieczorów, nocy, poranków matki 3 małych dzieci.

Kolkowy wieczór bliźniaczek kończy się po 21, zasypiają. Teraz czas na starszaka…podwodne zabawy czas zacząć. 22:00 książki i sen. Kolej na mnie 🙂 Wybija 23:00-  w końcu i ja mogę się położyć do łóżka.

01:00 pobudka na karmienie bliźniaczek.

4:00 „… mamo… jak uśpisz dziewczynki to pójdziesz się ze mną bawić, dobrze?” – Jagoda
No nie wierzę!!! „Tak, oczywiście Jagódko” odpowiadam kiedy prośby, żeby zasnęła nie pomagają i nie umiem jej odmówić… – i siedzi „bąk” grzecznie na krześle (zazwyczaj ma „robaki w dupci” i nie może usiedzieć chwili) i czeka aż uśpię dwa małe „srajtki”.

Po 1,5 h walki udało się 🙂 śpią bliźniaczki, moja radość nie do opisania, a tu Jagoda mówi „to teraz chodźmy się pobawić…”
Nie mam już siły ale na szczęście ona też już pada ze zmęczenia. Czytam jedną książeczkę i … obie zasypiamy.

6.30 no to pospałam… Zaciskam zęby i łzy znów leją się z oczu z bezsilności… Bliźniaczki już się wyspały… I od nowa…

Z czego wynika takie spanie jak „mysz pod miotłą” …?
U najmłodszych z charakteru któregoś z rodziców, albo ze stresów matki podczas ciąży. Jeśli oczywiście wszystkie potrzeby są zaspokojone tzn.: głód, niewygoda, zagubiony smoczek, ciepło w sypialni (u nas 20 stopni), sucho w pieluszce, brak namiaru wrażeń, brak gorączki… A może dlatego, że potrzebują więcej bliskości, albo że nie mają wystarczającego spokoju wieczorem..? A może wszystko razem…? U starszaka z zazdrości, albo lęku przed rozstaniem.

Każdego wieczoru padam z wyczerpania fizycznego i psychicznego po całym dniu wiecznego zapieprzania 🙁 Nigdy się nie położę w ciągu dnia, bo zawsze mam coś do zrobienia. Taki” głupi” charakter- zamiast olać wszystko i iść spać jak małe śpią a Jagoda w przedszkolu to nie… ja muszę np. okna myć, kwiatki posadzić, prać, prasować, gotować i tysiąc innych rzeczy w międzyczasie robić… o np. bloga pisać 🙂

Jak słyszę słowa: moje dziecko wypije całą butelkę mleka i śpi całą noc to „nóż w kieszeni mi się otwiera”. Wiem- nie powinnam porównywać dzieci, ale chciałabym tylko odrobinę snu 🙁

Choć sytuacja jest trudna, próbuję zdobyć się na cierpliwość i opanowanie. Maluchy doskonale wyczuwają mój nastrój, wiem o tym doskonale. Jeśli ja jestem zdenerwowana, one także się denerwują (a wtedy jeszcze trudniej jest im zasnąć). Kolejny raz potwierdza się, że „tylko spokój może mnie uratować”.

Tyle emocji… złość, bezsilność, smutek, radość i wyrzuty sumienia, że nie jestem wystarczająco dobrą matką dla swoich dzieci… Jednakże trudno jest wszystko ogarnąć przy 3 szkrabów, zwłaszcza wtedy, kiedy zostaję sama.

Jedno wiem na pewno… Nie ma złotego środka. Potrzebny jest spokój, opanowanie, cierpliwość i kreatywność.

Na koniec uśmiech i radość dzieci wynagradza wszystko 🙂

2 odpowiedzi do “O trudach macierzyństwa… czyli jeden z wieczorów, nocy, poranków matki 3 małych dzieci.”

  1. Justyno mi powtarzali, że jak minie 4 miesiąc to jest łatwiej. Tak. Mieli rację. Moje dziewczyny bliźniaczki zaczęły przesypiać wtedy prawie całą noc. Zmień chociaż trochę swój charakter i połóż się z nimi choć na chwilę spać. Wypoczęta i zregenerowana mama to podstawa!! Pozdrawiam 😊

    1. Dziękuję za radę 🙂 masz rację, bo chociaż pół godzinna drzemka sprawia, że humor mam lepszy i więcej ochoty na wszystko 🙂 niby są to rzeczy oczywiste, ale czasem widocznie ktoś musi nam o nich przypominać 🙂 👍 😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *