Wracamy do formy po porodzie- jak i kiedy?

Czemu jesteśmy takie krytyczne wobec własnego wyglądu, wyglądu ciała? No może nie wszystkie, mam tu na myśli kobiety, matki, które chcą wyglądać atrakcyjnie głównie dla siebie, ale wiecie jak to jest z tylu głowy to dbamy o wygląd dla naszych mężczyzn i…. innych kobiet.
A może to dobrze, że wymagamy od siebie, stawiamy wyzwania sobie, swojemu ciału i umysłowi?  Przecież wszystko tkwi w naszej głowie, a stawianie wymagań może tylko wyjść nam na zdrowie.

Z zamiłowania jestem trenerem personalnym i instruktorem fitness. To jest moja pasja, dzięki której wiem co robić, żeby dbać o swoje ciało, ale przede wszystkim wiem jak to dobrze robić, żeby nie nabawić się kontuzji. Moimi ulubionymi formami ćwiczeń są zajęcia z grupy mentalnej. Uwielbiam ćwiczenia rozciągające i wzmacniające, głównie zdrowy kręgosłup z elementami jogi i stretchingu 🙂

Staram się 2 razy w tygodniu „wychodzić do ludzi” i z nimi ćwiczyć. Resztę wygibasów robię w domu w miarę możliwości. Głównie kiedy dzieci śpią, jednak czasem robią mi na złość i nie chcą dać mi kilka chwil wytchnienia,  a wtedy … ćwiczę z nimi.

 

O tym kiedy zacząć ćwiczyć po porodzie, jak to robić, ile czasu itp. nie będę się rozpisywać. Uważam, że jest tego tak dużo w internecie, że nie chce mi się powielać tego tematu. Jedno wiem na pewno! To jest temat bardzo indywidualny, uzależniony m. in. od stanu po porodzie, rodzaju porodu oraz dobru ćwiczeń. Ciało po porodzie musi się zregenerować, a najlepszą metodą na to, według mnie, jest szybka rehabilitacja, czyli gimnastyka.

U mnie było to tak…
Po 1 porodzie rozwiązanym metodą cesarskiego cięcia zaczęłam ćwiczenia wzmacniające i rozciągające po 6 miesiącach. Natomiast po niespełna 2 miesiącach maszerowałam z wózkiem z Jagódką 5 razy w tygodniu po 5 kilometrów. To był szybki masz, a nie „człapanie” się pół dnia. Dziecko urodziło się w 39 tygodniu, było zdrowe więc spacery późną jesienią i zimą nas nie zniechęciły.

Całkiem inaczej było po 2 porodzie. Bliźniaczki urodziły się w listopadzie ubiegłego roku, a zaczęłam od zajęć lekko wzmacniających i rozciągających po 3 miesiącach. Spacery musiałam wykluczyć z uwagi na to, że urodziły się jako Wycześniaki i niestety do tej pory są chorowitkami :/ Jednak nic straconego, bo cardio robię z nimi codziennie „biegając” w domu po schodach.
Przyjęłam 2 zasady:
Pierwsza to taka, że czekam kiedy skończy się podłóg, a druga to taka, że wszystko robię na miarę swoich możliwości. Wszystko zależy od stanu po porodzie. Ważne, żeby każda z nas znalazła takie ćwiczenia, które dają jej radość, nie są utrapieniem. Musisz mieć w głowie „ćwiczę, bo lubię”, a nie „ćwiczę, bo muszę”.

A co z motywacją do ćwiczeń? Nie zawsze mamy jej wystarczająco dużo, żeby wytrwać w swoich postanowieniach. Nie ma co się łudzić, że początkowy poziom motywacji będzie się utrzymywał wiecznie.  Czy zawsze jesteś zmotywowana np. do pracy? Ja też nie, ale mam rzeczy do zrobienia, więc po prostu je robię. Tak samo jest z treningami. Być może na początku motywuje nas chęć zgubienia kilku kilogramów, bolący kręgosłup albo zbliżający się sezon bikini. Jednak żeby wytrwać w postanowieniu musisz wykształcić w sobie nawyk i uczynić aktywność fizyczną stałym elementem swojego dnia. Możesz być pewna, że nie zawsze będzie ci się chciało. Jestem pewna, że nawet  topowym trenerkom nie zawsze się chce 😛 Ale… głowa do góry- uczyń aktywność fizyczną stałym elementem swojego dnia, nie będziesz żałować!

Oto kilka ćwiczeń, które wykonuje z bliźniaczkami.

                    
Jeśli masz jakieś pytania – napisz, z chęcią Cię poinstruuje jak co robić 🙂

Już niebawem postaram się ułożyć dla Was plany i przekazać szczegółowe treningi z maluchami, a może nawet uda nam się nagrać krótki filmik.
Bądźcie z nami 🙌

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *