Jestem matką dwójki dzieci, choć przy mnie jest tylko jedno…

– „W pierwszej ciąży (…)

– A to macie dwoje?

– nie, jedno, ale byłam w ciąży 2 razy”. I tutaj zawsze po  stronie rozmówcy zapada niezręczna cisza…

Tak, zanim się urodziła Julka miałam być już matką. Pierwsza ciąża, tak jak i druga, była w pełni zaplanowana i bardzo upragniona.  Obudził się mój instynkt macierzyński i wspólnie z mężem zdecydowaliśmy, że chcemy mieć dziecko. Niestety nie dane było nam zbyt długo cieszyć się myślą, że zostaniemy rodzicami. Bardzo przeżyłam stratę dziecka i do tej pory pamiętam dokładnie chwilę, w której dotarła do mnie ta wiadomość. Cierpiałam na swój własny sposób. 

Zanim dowiedziałam się, że będę matką zdrowej córki  przeżyłam stratę dziecka. Nie obchodzę „dnia dziecka utraconego”, obchodzę dzień, w którym serduszko mojego maleństwa przestało bić. Byłam w 11 tc.

Kiedyś na pewno opowiem o tym Julci, przygotuję ją na taką sytuację jako kobietę. Nie życzę jej oczywiście przechodzenia takiej straty, ale wiem, że muszę ją na to przygotować.

Czy o tym mówię i dlaczego? Mówię o tym, bo chcę uczulić inne kobiety na takie przejścia. Uświadomić, że takie sytuacje niestety mają miejsce, ale zawsze jest życie po poronieniu, bez względu na to na jakim etapie ciąży była kobieta.

Dzisiaj mam cudowną córkę, która robi czasem zamieszania za dwoje 🙂

Czy myślę o tym jakby wyglądało moje pierwsze dziecko? Oczywiści, że tak. Często zastanawiam się do kogo byłoby podobne, czy byłby to chłopiec czy dziewczynka itd. Pewnie większość kobiet w mojej sytuacji o tym myśli. Ot, taka kobieca ciekawość.

Czy bałam się zajść w drugą ciążę? Pewnie, bałam się jak cholera. Na każde usg, badanie szłam z niepokojem, najgorsze było w zasadzie na początku- czekanie aż minie 11 i 13 tc. Potem byłam już spokojniejsza- chyba dlatego, że miałam już za sobą ten nieszczęsny dla mnie tydzień.

Jestem matką 2 dzieci- Aniołka w niebie i Julki na ziemi.

Nie wstydzę, nie boję się o tym mówić, bo niestety takie rzeczy się zdarzają. Ważne, żeby się podnieść i walczyć z losem dalej. Jeśli wśród Was jest również matka dziecka utraconego, jeśli chcecie o coś zapytać, poradzić się, albo po prostu porozmawiać- napiszcie. Jestem dla Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *